Jak nie teraz to kiedy?

czwartek, 5 marca 2015

Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.


Jestem szczęśliwa. Nie potrafię przestać być. Czy to ma sens?

__________________________________________________

 W Y B A C Z E N I E

Ostatnio w moim życiu zdarzyło się paradoksalnie tak dużo złych, co dobrych rzeczy. Wielu z nich nie rozumiem. Ale czy wszystko trzeba rozumieć? Nie. Jednak ze wszystkim trzeba się pogodzić. Trzeba przyjąć i zaakceptować to co daje nam los, wierząc, że to ma sens, że to jest nam potrzebne, że to co teraz wydaje się naszą porażką stanie się zwycięstwem. Nawet jeżeli coś straciłam, zyskałam coś nowego.
Moja mała wielka miłość dobiegła końca. Ale wiecie co? Z perspektywy czasu, jestem przekonana, że warto było przeżyć ten piękny czas. Bo był to niewątpliwie jeden z najlepszych momentów w moim życiu. Niektórzy przez całe życie nie doświadczą tego co my przez chwilę.
Dlatego proszę nauczmy się zapominać. Nawet noże w plecach, kto by się oglądał za siebie, skoro przed nami tyle jeszcze do odkrycia. Żywienie nienawiści niszczy nas samych. Ja wybaczyłam i zapomniałam. Ty też tak zrób.
Czasem na nasze małe terytorium musi spaść wielka bomba, która zniszczy wszystko. Uświadamiając, że życie jest nieprzewidywalne, zawsze było i zawsze będzie. 
Nigdy nie przyzwyczajaj się do stabilizacji w swoim życiu, ona jest złudna. Wiesz czemu nie istnieją szczęśliwe zakończenia? Bo są niesamowicie nudne. Życie jest ciekawe tylko wtedy, kiedy dzieją się w nim rzeczy, których się nie spodziewamy. Dopiero wtedy doświadczamy życia jak to powiedział Jacek Walkiewicz. Poznajemy jego smaki. 

__________________________________________________

Z R O Z U M I E N I E

Bywa tak, że mimo ogromnego szczęścia razem, żadna z osób nie jest w stanie sama ze sobą być szczęśliwa. W związkach budujemy wspólne szczęście, oparte na bezpieczeństwie, trosce i opiece o siebie nawzajem. Trochę jest tak, że przestajemy być tymi pozytywnymi egoistami, którzy realizują siebie, bo czujemy, że obok jest osoba, którą kochamy i za którą jesteśmy odpowiedzialni. Czy poszedłeś kiedyś sam do kina będąc w związku? A może pojechałeś w podróż bez słowa aby odnaleźć siebie? Nie zrozumcie mnie źle. Nie stałam się nagle przeciwniczką związków. Uważam, że są niezbędne. Ale  wiem teraz, że najpierw trzeba zbudować siebie, zrozumieć kim się jest, zainwestować w siebie, pokochać siebie, uwierzyć w siebie, poznać siebie aby zbudować zdrową, piękną i mądrą relację, którą potocznie nazywamy związkiem. Dopiero dwoje świadomych i pełnych bagaży życiowych ludzi może budować wspólne szczęście. W rozstaniach nie ma winnych. Są dwie osoby, które się kochają, ale w tym momencie nie umieją odnaleźć się we wspólnej rzeczywistości. Wybaczam. Zapominam. Żegnam.


__________________________________________________

N O W E  Ż Y C I E

Ten etap nazywam nowym życiem. Nigdy nie byłam sama, choć bardziej samotna niekiedy czułam się w związkach. Nowe życie możesz zacząć od dziś. Niekoniecznie musi runąć mur. Nowe życie to nowa praca. Taka, która daje Ci satysfakcje, radość i spełnienie. To miejsce, bez którego nie wyobrażasz sobie życia. To ludzie, którzy dają Ci energię. 
Nowe życie to też nowe plany. Bo nadal jestem zdania, że należy planować, wyznaczać sobie cele. Dzienne, tygodniowe, miesięczne, roczne. Nagradzać się za tę realizację i uśmiechać do siebie widząc jak szybko robimy postępy. Nowe życie to pokonywanie barier, tych własnych, najtrudniejszych do przekroczenia. Dla mnie to bieganie. Codziennie. Bez wymówek. Bieganie to oczyszczenie, wiara w swoje możliwości i energia na kolejny dzień. Nowe życie to inwestowanie w siebie. Czytanie książki w każdym miejscu. Nawet jeśli w metrze stoję ściśnięta i jest niewygodnie. Nowe życie to sprawianie, że godziny rozciągają się w czasie, tak, że z 24 robi się 26 godzin. Zawsze bowiem brakowało mi czasu na oglądanie filmów, powtarzałam sobie: "Jest tyle genialnych filmów, a mi wciąż brakuje czasu, tych dwóch godzin dziennie". I dopiero, kiedy przestałam gadać i założyłam sobie, że muszę obejrzeć jeden film dziennie - pojawiły się dwie dodatkowe godziny. Jak? Nie wiem. Nowe życie to odrzucenie strachu i zawzięcie się w sobie. Powiedzenie sobie: "Mam barierę językową, nie mówię po angielsku" zawsze mnie usprawiedliwiało. Przecież zdawałam wszystkie egzaminy, odpisywałam na maile. Teraz przestałam się usprawiedliwiać. Zapisałam się na intensywny kurs, codziennie się uczę i dziś wiem, że osiągnę cel: "Do 28 roku życia będę perfekcyjnie mówić po angielsku". Nowe życie to mówienie innym czego się pragnie. Bez względu na to czy to kanapka z serem, klient którego potrzebuje czy dach na który nie wiem jak się dostać. Cholerna prawda, przed którą paraliżuje nas strach i odrzucenie. Jeżeli masz pięciu znajomych, którzy mają pięciu znajomych a ich znajomi mają kolejnych znajomych to nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych. I jeżeli szukasz pracy to powiedz o tym wszystkim. Pani w sklepie w którym robisz zakupy, staremu znajomemu, nowo poznanej osobie. I powtarzaj cały czas, wszystkim napotkanym ludziom a gwarantuje Ci, że znajdzie się osoba, która jak w moim przypadku szuka właśnie kogoś takiego jak Ty. Nowe życie to szukanie i tworzenie. Robienie jak najczęściej czegoś pierwszy raz. To pójście na koncert klasyczny, to strzelanie z broni palnej, to wystąpienie w reklamie, to bycie wolontariuszem, to założenie firmy, to podanie komuś ręki, to nowe pomysły i nowe scenariusze, to nowi ludzie, nowe podróże. Nowe życie to umiejętność bycia samemu ze sobą. Nawet na pięć minut, w ciszy, w skupieniu. Bez gwaru i natłoku otaczającego świata. To znaleźć w sobie spokój. Nowe życie to wreszcie pogodzenie się i życzliwość. Dla wszystkich. To życzyć dobrze obcej osobie i życzyć dobrze osobie, która Cię skrzywdziła. To myśleć z miłością o przyjaciołach i darzyć miłością tych, którzy nas denerwują i tych, których nie rozumiemy. Nowe życie to teraz, bo jak nie teraz to kiedy?

__________________________________________________

D O B R Z Y  L U D Z I E

Kończąc to moje wewnętrzne katharsis chciałabym abyście kogoś poznali. To jeden z ludzi, którzy dają mi siłę. Między innymi dzięki temu.

Droga Kasiu !

Tego pewnego dnia, czyli dzisiaj, oczekując nowej notki, natknąłem się na notkę z 12 lutego, która mnie przeraziła.
Przez dobrą chwilę siedziałem i nie wiedziałem czy mam powiedzieć "O Jezu !", czy "O Boże !", bo czytałem to z trudnością, myśląc o tym jak się czujesz, albo jak się czułaś pisząc to.

Każde słowo jakie czytam, jest dla mnie czymś niesamowitym, bo potrafisz o tym pisać, w taki sposób, że ten blog, mały blog, daje więcej niż Ci się wydaje.
Może Cię to zadziwi, ale dało mi niesamowitą siłę do walki o swoją przyszłość i ogromną wiarę, którą z dnia na dzień utraciłem.
Czemu ? Nie wiem sam.
Coś każdego dnia odbiera mi tą siłę i motywację, jaką otrzymałem, jaką dane jest mi czytać, bo to mnie motywuje najbardziej.

Na koniec tego listu, maila, czy jak to tam się nazywa (:D), chciałbym Cię prosić o kilka rzeczy i małą przysługę, a mianowicie:
- powiedz mi na jakie studia iść i gdzie ?
- powiedz mi co Ciebie tak inspiruje do pisania tak wspaniałego bloga ?
- czy wiesz, że mam własnego bloga ?

Oraz proszę, aby w kolejnej notce pojawiło się zdjęcie z dedykacją dla mnie, gdzie Ty się uśmiechasz tak bardzo jak tylko potrafisz.
Chciałbym, aby te zdjęcie mogło mi przypominać osobę (tzn. Ciebie), która tak wiele osiągnęła, która jest tak bardzo pomocna i która potrafi pocieszyć w każdym momencie, dzięki kilku słowom, które tak bardzo motywują.



To są właśnie chwile dla których chcę się żyć. Po prostu chcę się żyć.


Proszę i dziękuje.



__________________________________________________

Dołączam przepiękny utwór Karen Elson z filmu "Still Alice", który polecam każdemu obejrzeć.




1 komentarz: