Jak nie teraz to kiedy?

czwartek, 12 lutego 2015

O tym jak zostałam masochistką...

Tekst ten nie ma na celu obrażenia, poniżenia czy zrobienia komukolwiek krzywdy. Jeśli jednak tak się czujesz, może to oznaczać, że czujesz się winny, a to już nie moja sprawa.

Zacznijmy może od początku. Blog jest to dziennik sieciowy, który ma charakter osobisty. Blogi zawierają prywatne przemyślenia, uwagi, komentarze, rysunki, nagrania (audio i wideo) - przedstawiające w ten sposób światopogląd autora. To oznacza, że mogę pisać wszystko na co mam ochotę, pod warunkiem, że nie kłamię i nie obrażam innych ludzi.

__________________________________________________


Czy zdrajca zdradza także siebie?

Właśnie. Takie pytanie. Myślę, że tak. W oczach innych i we własnym sumieniu. O ile się je posiada, a nie próbuje zagłuszać egoizmem i cynizmem. Jakim trzeba być kłamcą, udając szczęśliwe życie, a za plecami knując plan. Dla człowieka, który kocha nie ma chyba gorszej rzeczy niż przestać być kochanym w tak perfidny sposób. 
Łóżko. Miejsce w którym dwoje ludzi dzieli uczucia, troski, namiętności, śmiech i złość. Powierzchnia na której gra się z scrabble, je śniadania, śni marzenia i rozwiązuje problemy. Miejsce wspólnego tabu - nieopisanej intymności. Zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej. Jak bardzo trzeba być pozbawionym godności, żeby do tego miejsca zaprosić inną kobietę i przespać się z nią. Do mieszkania 24 m2, z czego 15 m2 to Wasze wspólne zdjęcia, radości, plany, wiersze, mapy marzeń? Do miejsca gdzie w komodzie leży pięknie poskładana wspólna bielizna, a na regałach książki i albumy ze zdjęciami, które znacie na pamięć? W końcu jak pozbawioną współczucia trzeba być kobietą, aby wejść do łóżka innej kobiety, kiedy wokół jest ta cała otoczka? I wreszcie jak bardzo trzeba kogoś nienawidzić, żeby w taki sposób wbić mu nóż w plecy? Nie wiem. Ty mi powiedz. 


__________________________________________________

" "Kasia musisz puścić kierownicę, nie nad wszystkim masz kontrolę w swoim życiu" - powiedział Bartłomiej, miłość mojego życia. " - tak zaczynał się wpis z poprzedniego miesiąca. Od tego czasu zmieniło się wszystko. W jednym momencie życie przewróciło mi się do góry nogami. Wylałam morze łez. Przetrwałam drgawki, brak snu, zero pożywienia. Zupełnie jakbym opowiadała o przeprawie za ocean bez grosza przy duszy. Ta metaforyczna wyprawa była dla mnie bezcenną lekcją życia. Taką, która rzuciła mnie w przepaść, ale i nauczyła jak korzystać ze spadochronu. Spadochronu w postaci przyjaciół i znajomych. Bo jeśli ktoś trwa przy Tobie, ociera Twoje łzy, gotuje Ci obiad, wyciąga Cię na siłę z łóżka, piszę smsy, robi Ci pranie, dzwoni co kilka godzin, słucha setny raz tej samej historii, zabiera Cię do kina i na imprezę, oferuje pomoc finansową, nie potrafi zasnąć dopóki Ty nie zmrużysz oka a na końcu mówi: "Zawsze możesz na mnie liczyć. A teraz wstawaj i walcz!' - to jest właśnie prawdziwie kogoś kochać. I ja to dostałam od najbliższych i najdalszych ludzi, których znam. Od jednych bardziej, od drugich mnie - to bez znaczenia. Spadochron, dzięki któremu nauczyłam się żyć ze strachem w trakcie lotu. 


Dziękuje to chyba za mało. Jestem cholernie słaba. Bardzo Was potrzebuje.

__________________________________________________

I tak zostałam masochistką. Bo uświadomiłam sobie , że dobrze, że przeżywam teraz bardzo ciężką lekcję w życiu, bo dopiero teraz będę w stanie przekonać się czy i dlaczego jestem silna. Teraz, kiedy nie mam pracy, pieniędzy, faceta i żadnych perspektyw na poprawę. Mam coś cenniejszego: rozwój i doświadczenie. Będzie dobrze, prawda?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz