Jak nie teraz to kiedy?

czwartek, 1 stycznia 2015

Gdziekolwiek pójdziesz - już tam jesteś.

P R Y W A T N I E
__________________________________________________


"Kasia musisz puścić kierownicę, nie nad wszystkim masz kontrolę w swoim życiu" - powiedział Bartłomiej, miłość mojego życia. Tylko jak to zrobić? Skoro zawsze pewnie trzymałam kierownicę w rękach. To ja decydowałam gdzie pojadę. Ja wiedziałam, kiedy należy przyśpieszyć, a kiedy powinnam zwolnić. Ode mnie zależało czy prawo to lewo, a lewo to prawo. Ja podejmowałam decyzję kogo zabieram jako pasażera. Wiedziałam, gdy i gdzie się zatrzymać. Ja naprawiałam, kiedy coś się zepsuło i ja psułam, kiedy było naprawione. Zaraz, chwileczkę, momencik. Przecież właściwie na wiele rzeczy w ogóle nie miałam wpływu. Nie planowałam kogo poznam i gdzie dotrę. Wręcz przeciwnie, kiedy planowałam być kobietą niezależną i nigdy już się nie zakochać pojawił się Bartłomiej. Bywało tak, że rzeczy, które psułam pomagali naprawiać mi obcy ludzie. A kiedy zdecydowałam wyjechać do Warszawy, bo wydawało mi się, że podbije świat, życie dało mi pstryczka w nos mówiąc: "Ej mała nie szalej, trochę pokory". Kiedy zostałam aktorką dowiedziałam się, że wcale nią nie jestem. Ciskałam pięściami w podłogę krzycząc: "Co takiego zrobiłam, że ciągle rzucane mi są kłody pod nogi?" Najpierw nie udane próby dostania się do szkoły, później marna praca, wygląd banalny (a przecież byłam przekonana, że ładnym jest łatwiej) a na końcu facet, który pięściami sprowadzał do swojego poziomu. Jak to jest, że wydaje Ci się, że dajesz z siebie wszystko a to wciąż za mało dla świata? Wtedy mój ukochany tata powiedział: "Wszystko zaczyna się i kończy w Twojej głowie, jeżeli wydaje Ci się, że masz czegoś dość to sprawdź czy nie masz dość siebie". W mojej głowie nie było nic, a wszystko czego miałam dość to siebie. Wtedy postanowiłam zmienić pas, chociaż wszystko toczyło się błyskawicznie do przodu, ja musiałam zacząć od startu. Miałam brudną, wytartą kierownicę bez wspomagania, ale wiedziałam już dokąd zmierzam i zyskałam coś więcej niż to czego oczekiwałam: doświadczenie. 
I teraz mój najlepszy przyjaciel radzi mi puścić kierownicę. Tą piękną, skórzaną, z elektrycznym wspomaganiem. Sama ją pielęgnowałam i udoskonalałam. Teraz, kiedy rozumiemy się bez słów. Kiedy do podjęcia decyzji wystarczy jeden palec. "Nie Ty nią kierujesz głupia, tylko życie. Nie próbuj mieć nad nim kontroli, bo i tak Ci się nie uda". Może to prawda? W końcu bez GPS-a jestem jak dziecko we mgle. 
__________________________________________________

Camerimage 2014


 Magii festiwali filmowych nie da się opisać. Towarzyszącej im atmosfery, uśmiechniętych ludzi (mam wrażenie, że wszyscy filmowcy są szczęśliwi) i niesamowitych filmów. Camerimage jest dla nas szczególnie ważny mimo, że jesteśmy na nim dopiero drugi raz. Rok temu gnaliśmy jak poparzeni, bo Bartek miał szansę porozmawiać z Pawłem Dyllusem. Po drodze zgubiliśmy kurtkę, portfel i klucze do domu. To jednak nie miało znaczenia, kiedy biegliśmy za czyimiś marzeniami. Tak, dokładnie, ta krótka rozmowa z operatorem, okazała się później kolejnym krokiem do celu. Myślę, że te kilkanaście poświęconych minut w zatłoczonym bufecie pełnym wygłodniałych studentów (w tym my oczywiście) dało Bartłomiejowi kolejną lekcje i siłę. Bo pomyślcie ile trzeba mieć zapału, chęci i wiary w to co chce się robić w życiu, kiedy dla kilkunastu minut przemierza się 300 km, gubi po drodze cały dobytek (później odzyskany) i ma się pełną świadomość tego, że było warto. Było. Zawsze jest. 


W tym roku potwierdziło się, że ten festiwal jest znów kolejnym krokiem Bartłomieja. Bowiem, dzięki znajomości z Agnieszką Kral mógł on, być jednym z operatorów przy warsztatach dotyczących rejestracji scen koncertowych Stephena Goldblatta do filmu "Get on up". To niezwykle motywujące, gdy ma się kogoś przy sobie, dzięki komu możesz obserwować jak biegnie się po swoje marzenia. 


Duma mnie rozpierała. Z przodu na zdjęciu Stephen Goldblatt, niesamowity światowy operator, a z tyłu jeszcze rozmazany i niewidoczny, ale wciąż skupiony na swoim celu Bartłomiej. Nie ukrywam, że z festiwalu wyniosłam dla siebie wiele dobrego. Kilka kilogramów prasy, poradników i formularzy. Parę wymienionych po angielsku zdań. Dużo wiedzy na temat sprzętu. I kilka niezapomnianych filmów, które są dla mnie inspiracją reżyserską, pisarską i produkcyjną. Lekcja bezcenna. 



Dwa tygodnie później biegnę na pociąg Warszawa-Kraków, w przejściu zatrzymuje się i uśmiecham widząc plakat do filmu, którego sceny koncertowe wiem jak były realizowane. Mrugam oczkiem do Stephena, słysząc jak mój pociąg dojeżdża do stacji. To są chwile, kiedy wiesz, że każdy krok do Twojego sukcesu ma sens. 

__________________________________________________

Cinemaforum 2014


To wydarzenie trochę inne niż wszystkie. Bardziej kameralne i bardziej off-owe. To czas, kiedy mogę podziwiać moje koleżanki i kolegów oraz ich krótkie etiudy. Coraz częściej zdarza się tak, że w napisach pojawia się nazwisko, które znam. Już nie ze słyszenia, ale z widzenia. To uświadamia mi, gdzie ja jestem i jak mogę choć raz być z siebie dumna. W tym roku najbardziej zależało mi na warsztatach zwłaszcza dokumentalnych z Marcinem Koszałką. Jestem przecież cały czas w trakcie dokumentacji swojego filmu, więc taka lekcja jest co najmniej wskazana. Biorąc pod uwagę jednak moje szczęście, zwłaszcza po porażce do przedszkola filmowego Andrzeja Wajdy nie mam zbyt wielkich oczekiwań. Zwłaszcza, czytając, że jest kilkanaście miejsc i powinnam konkretnie uzasadnić dlaczego ja. Jednak ja nigdy się nie poddaje, więc wysyłam cały mój życiorys i dostaje się na warsztaty. 


A kiedy w końcu udaje mi się postanawiam wycisnąć z nich wszystko co możliwe przez półtorej godziny. I tak zalewam Marcina swoimi pytania, nie pozwalając nikomu dojść do głosu. Z doświadczenia wiem, że to przecież walka jak nie ja to kto inny i jak nie teraz to nigdy. Marcin daje mi konkretne wskazówki, jest przecież konkretnym gościem. 
  1. Nie ryzykując nic nie zrobisz.
  2. Film dokumentalny powstaje na montażu.
  3. Robienie dokumentu to rejestracja rzeczywistości przez twoją osobowość.
  4. Scenariusz zajmuje pół strony i zadaje pytania: "może będzie tak? a może tak?"
  5. Reżyser musi w 100% ufać operatorowi 
  6. Im więcej czasu spędzisz z bohaterem, tym lepszy będzie film.
  7. Walcz do końca.
Wydaje Ci się, że to proste rady. Dopóki nie przychodzi ktoś taki jak Marcin, nagle okazuje się, że nic nie wiedziałeś, ale teraz już wiesz i możesz ruszyć dalej.
__________________________________________________

Goodbye PLAY


Decyzje takie jak ta, podjąć jest szczególnie trudno. Zwłaszcza, że dzięki pracy miałam swoje małe bezpieczeństwo i stablizacje. Ona pozwoliła mi się utrzymać w trudnych chwilach i uniezależnić. Dała mi też coś więcej niż pieniądze. Dała mi umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach i realizację postawionych celów. Nauczyła spokoju i pokory. Pokazała jak małe kroki prowadzą mnie do sukcesów zawodowych i uświadomiła jak zarządzać ludźmi. Potrafiłam pracować 300 h w miesiącu z uśmiechem na ustach i doradzać nie tylko w sprawach telekomunikacyjnych. Wierzyłam przede wszystkim w ludzi, nie w pieniądze. Przekonywałam zespół, że wszyscy działamy we wspólnym celu. Dzięki wyrozumiałości ludzi z którymi pracowałam mogłam jednocześnie planować produkcje filmowe, studiować, kierować planami, chodzić na castingi i spotkania. Dzięki nim mój cel był możliwy do osiągnięcia. Czasem krzyczałam, byłam wymagająca i nie miła. Jednak moi współpracownicy za każdym razem wiedzieli jak mnie rozśmieszyć, uspokoić i dodać otuchy, 


Te pięć lat było mi potrzebne i nigdy nie zamieniłabym ich na nic innego. Potrzebowałam tego aby uświadomić sobie, że pragnę czegoś więcej niż praca. Do pracy przecież przychodzi się aby zarobić pieniądze na rachunki. Praca to miejsce, z którego idziesz na zwolnienie lekarskie, żeby mieć czas na szukanie lepszej posady. Praca może dawać bezpieczeństwo i stablizacje, a jednocześnie nudzić i blokować rozwój. Robisz to czego się od Ciebie oczekuje, jednocześnie marząc o tym aby pójść do domu i mieć święty spokój. Idziesz na zwolnienie lekarskie zawsze gdy nadarzy się taka możliwość bo tak naprawdę chciałbyś się zwolnić na zawsze. Jeżeli jesteś właśnie w takim zapętlonym kole - zmień coś. A najlepiej zmień siebie, może wtedy okaże się, że praca, którą masz to praca Twoich marzeń, Może wręcz przeciwnie krzykniesz: "Pieprzę to!" i zmienisz nie tylko swoją pracę, ale całe swoje życie. 


Odwaga. Za to właśnie cenię ludzi z którymi pracowałam. Mieli w sobie tyle odwagi i wiary w siebie, że postanowili to rzucić. I do takich ludzi świat należy. Nie do tych, którzy dla bezpieczeństwa i stabilizacji trwać będą w beznadziejnych miejcach na słabych warunkach, podporządkowując się zasadom, których nie chcą wyznawać. Każdy z nich rozumie, że praca jest powodem życia. A powód nie może być błachy. 
Niewątpliwie jednak w trakcie pięciu lat poznałam wielu superbohaterów - ale o nich bezpośrednio pisać będę na nowej stronie w zakładce 'nadzwyczajni'. 


PS: Kiedy następnym razem przyjdziesz do salonu sieci komórkowej, zachowuj się jakbyś wpadł na kawę do przyjaciela, nie jak do urzędu załatwić sprawę. Gwarantuję Ci, że wtedy każdy pracownik nieba Ci uchyli, jak tylko pozwoli na to system  . Jeśli dodatkowo w ramach wdzięczności przyniesiesz czekoladę – już na zawsze w gratisie masz szeroki uśmiech i załatwioną każdą sprawę. A ponadto (może to ckliwe) ale Twoje dziesięć minut mogą ukształtować go na 10 lat.
__________________________________________________

Chwila dla mnie


Obiecywałam sobie, że kiedy będę mieć trochę wolnego czasu wezmę się za wszystkie książki, które mam na półce i nie przestanę czytać. Tak wygląda moja chwila. Oczywiście powinnam robić bardziej konstruktywne rzeczy, jak na przykład szukanie pracy zarobkowej albo pisanie pracy licencjackiej ale wiecie co? Chrzanię to! Teraz jest czas dla mnie i to ja decyduje co z tym czasem zrobię. Trochę wypadłam z wprawy czytania, dawniej robiłam to trzy razy szybciej. No cóż, nie poddaje się. 


Znacie Myszkę Mickey? Głupie pytanie, kto nie zna. A pamiętacie bajki Disneya? Te najpiękniejsze bajki. "Król lew", "Kopciuszek", "Królewna śnieżka i siedmiu krasnoludków", "Syrenka Ariel", "Pocahontas". Te, które pokazywały jak dobro zwycięża zło, jak warto walczyć do końca, uczyły, że są rzeczy ważniejsze niż pieniądze. Kiedy w szkole uczyliśmy się ortografii i tabliczki mnożenia one przekazywały wartości, których szukamy i odnajdujemy dziś, w dorosłym życiu.
 Książkę "Potęga marzeń" Boba Thomasa kupiłam jakieś pół roku temu a otworzyłam dopiero kilka dni temu i wciągnęłam się bez opamiętania. Walt Disney, założyciel Disneylandu i w oczach wielu świetnie zarządzający miliarder, to wbrew pozorom biedny chłopiec z małego miasteczka bez przyszłości. Chłopiec, który w wieku osiemnastu lat miał już kilkanaście prac zarobkowych za sobą.  Któremu wszyscy wokół mówili, że jego talent i marzenia są bez sensu i bez przyszłości. Który podczas całego swojego życia miał więcej kłód pod nogami niż milionów na koncie. Jak to możliwe? Przeczytajcie. Albo poczekajcie aż ja skończę i zrecenzuje tę interesującą biografie. 

*

Z A W O D O W O 
__________________________________________________

"Czeski błąd" reż. Joanna Szymańska


Każdy plan zdjęciowy jest inny. Każdy daje inne możliwości Każdy niesie za sobą lekcje na przyszłość. Zawsze wychodzę z niego bogatsza o nowe doświadczenie. Na planie czeskiego błędu nauczyłam się jak ważny jest dobór ekipy i jak ważne jest w doborze tym nie kierowanie się sercem a głową. To było bardzo trudne dziesięć dni. Głównie ze względu na to, że nie zawsze praca z ludźmi, których lubisz prywatnie będzie najprzyjemniejszą i najłatwiejszą. Zdarza się tak, że ludzie Ci oceniają Cię bez powodu. Mają co do Ciebie oczekiwania, których nie jesteś w stanie spełnić. Na planie tym zdałam sobie sprawę, że plan filmowy można porównać do budowy. Jeżeli się tam znalazłeś, bez względu na to czy przypadkowo czy celowo - musisz zapierdzielać. Na planie nie masz jednej funkcji bo wydaje Ci się, że jesteś kierownikiem i teraz będziesz zarządzać ludźmi. Nie. Musisz dawać z siebie wszystko, kiedy trzeba nosić kable, kiedy trzeba stać kilkadziesiąt minut na -20 stopniowym mrozie, kiedy trzeba musisz usługiwać innym a kiedy trzeba musisz głośno krzyknąć czy to się podoba innym czy nie. Jeśli zależy Ci na tym, by siedzieć w ciepłym studio to plan filmowy nie jest miejscem dla Ciebie. A wtedy, kiedy wydaje Ci się, że na miejscu innych zrobiłbyś to milion razy lepiej, policz do dziesięciu i zrób tak abyś na swoim miejscu był zadowolony w stu procentach ze swojej pracy. 




Tak, jak wspominałam plan był dziesięciodniowy. Dziewięć i pół dnia to były plenery. Asia Szymańska znalazła świetne miejsca pasujące do fabuły. Wszystko było spójne, zgrane i w obrazku wyglądało wprost idealnie. Asia ma też nosa do ekipy, wybrała uzdolnionego operatora oazę spokoju, doskonałe aktorki Dorotę Trzaska oraz Asię Komarow oraz patrzącą w jednym kierunku resztę ekipy. Nieraz było śmiesznie, czasem dramatycznie, a niekiedy wszystko szło idealnie. Zupełnie jak w życiu i zupełnie jak na budowie ;-)

Cudowna Wanda Urbaniak

Plany mają jeszcze jedną zaletę. Poznajesz ludzi, takich jak Pani Wanda Urbaniak, którzy w momencie kryzysowym, kiedy drugi już toi-toi znika w dziwnych okolicznościach ratują Ci tyłek, w przenośni i dosłownie. Ludzie, których ciepło działa niczym kaloryfer w mroźny dzień. Ludzi, których się nie zapomina. 


Wyjątkowe Dorota Trzaska i Joasia Komarow

Bartłomiej i Asieńka reżyser



Jednym z głównych aktorów czeskiego błędu był Arkadiusz Jakubik. Praca z profesjonalnym aktorem była niezwykłą przyjemnością. Mimo iż, Arek miał dla nas tylko dwa dni swojego napiętego grafiku, dzięki jego zaangażowaniu, doświadczeniu i talencie duble właściwie nie były potrzebne. 

Arek Jakubik 
__________________________________________________

"Czarny Szlak Ebonitu" reż. Wiktor Kiełczykowski

Wspaniały Janek Kawecki

Ah co to był za plan! W związku z tym, że czasami w naszym życiu panuje klęska urodzaju, na planie Ebonitu mogłam być tylko jeden dzień. I bardzo żałuje, że ze znajomą ekipą nie mogłam pracować przez całe pięć dni. Ten jeden dzień dodał mi otuchy i wiary w ludzi. Współpraca z Wiktorem Kiełczykowskim jest zawsze na najwyższym poziomie. To człowiek, który wie czego chcę i wie jak przekonać ludzi do swojego celu. Nigdy nie siedzi z założonymi rękami i nie traci nadziei na twórczość, którą chce uprawiać. Mimo, iż nie jest łatwo robić filmy o tematyce fantasy w kraju gdzie kino przesiąknięte jest dramatem. Wiktor ma jeszcze jedną umiejętność, potrafi otaczać się ludźmi najlepszymi w swoim fachu. Takim człowiekiem jest Janek Kawecki. Człowiek stworzony do kierowania produkcją. Niezwykle skromny i skuteczny w swoich działaniach. Nie ma dla niego rzeczy nie do załatwienia. Janek jest dla mnie dodatkowo kolejnym powodem jak warto biec do swojego celu. Kiedy, go poznałam był facetem, który pracował w ochronie sklepu spożywczego Biedronka. Poza pracą cały czas obsługiwał plany, realizował produkcje, kompletował ekipę a w tym wszystkim potrafił nie spać kilka dób i zawsze był spokojny i uśmiechnięty. Teraz, jedyną pracą Janka jest kierownictwo produkcji i realizuje się w tym zadaniu lepiej niż ktokolwiek. Kolejny anioł na mojej drodze, który udowadnia mi, że chcieć to móc. 



Ten jeden dzień, mimo zdjęć plenerowych na mrozie był dla mnie jak jeden dzień na plaży rajskiej wyspy. Poznałam na planie genialną ekipę kaskaderów ze Stunt Studio, którzy swoją ciężką pracą i wytrwałością robią rzeczy wprost niemożliwe. Spotkałam się z Michałem Wojtczakiem najlepszym rekwizytorem z jakim pracowałam, pełnym pasji, zaangażowania i dbałości o każdy szczegół. Kolejny raz mogłam współpracować w ekipie "3K" - Kasia, Kasia i Kasia :-) silnych i gotowych na wszystko kobiet. Prawdziwą przyjemnością było obserwować realizację zdjęć niezastąpionego w swoim fachu Andrzeja Szulca. I ponad wszystko pracować u boku Jacka Dewódzkiego, człowieka orkiestry. Takie plany dają mi siłę i za każdym razem proszę o więcej. 

3k - Od lewej Kasia, Kasia Sałdak, Kasia Berć

Genialny Jacek Dewódzki

Utalentowany Michał Wojtczak
__________________________________________________

TERAZ MY


Są tacy ludzie-anioły, którzy biorą Cię pod swoje skrzydła i mówią: "Ze mną nie zginiesz, łatwo nie będzie, ale nie zginiesz". Tak stałam się producentem, u boku przyjaciela, w firmie innej niż wszystkie. 
__________________________________________________

Nic nie dzieje się przypadkowo


W grudniu miałam też przyjemność uczestniczyć w zdjęciach próbnych do filmu dokumentalnego poświęconego chorobom nowotworowym. Film jest o tyle ciekawy, że realizowany w Krakowie ale tłumaczony na 70 języków i wyświetlany w wielu krajach na świecie. Twórcami są ludzie związani z kanałem BBC. Ekipa jest angielsko-polska. Wybrano mnie ze zdjęć, za pośrednictwem mojej agencji aktorskiej. Od wejścia czuje się, że casting jest nie polski. Bowiem, w poczekalni nie czeka 100 innych dziewczyn, poprawiających makijaż. W studiu panuje cisza jak makiem zasiał a Ty jesteś jedyną osobą na sali. Możesz spokojnie się skupić, sto razy powtórzyć te dwa zdania, których od Ciebie oczekują i wejść pewna. W sali castingowej reżyser i operator. Dwie osoby. Obie skupione na Tobie, na niczym innym. Robię swoje. Dodaje tylko, że chętnie w ramach doświadczenia pomogłabym przy produkcji. Słyszę tylko wow great! a nie dobrze oddzwonimy. Myślę, że będzie dobrze. Fajne doświadczenie i przecież nic nie dzieje się przez przypadek. 
__________________________________________________

Strona

Miałam się nie wygadać, ale nie mogę się powstrzymać. Nowy rok, to również zmiana dla mojego bloga, który stanie się stroną internetową. Wszystko będzie pięknie podzielone na kategorie, a ja będę pisać mniej ale dużo częściej :-) W tym celu wybieramy się z Bartłomiejem nad morze, ale na razie jednak ciiii - nic nie wiecie.


*

M Ó J  P I E R W S Z Y  R A Z
(GRUDZIEŃ)
__________________________________________________

Bezrobocie

Kontynuacja cyklu "Mój pierwszy raz" czyli sytuacje i czynności, które uda mi się zrobić po raz pierwszy w życiu.  


Pierwszy raz od jakiś dziesięciu lat jestem bez pracy. Chociaż jak powiedziała Ania Pawluczuk (kolejny anioł stróż na mojej drodze): "Bezrobocie to stan kiedy nie ma co robić a ty sobie zawsze wynajdujesz zajęcie." Święta prawda, nie potrafię nic nie robić. Cały czas mam milion zajęć, moja tablica do pisania kredą wypełnia się coraz to nowymi zadaniami. Ale... czuje się jak na zdjęciu poniżej. Nie mam pieniędzy i dziesiątego nie przybędzie nowa wypłata. Ale praca to przecież nie tylko pieniądze, bo nie wszystko się liczy co jest policzalne i nie wszystko co jest policzalne się liczy. Jednak zdecydowałam się skoczyć i to bez kierownicy więc skacze, a niech mnie, co ma być to będzie! :-)


*

N A J L E P I E J
__________________________________________________

Hello 2015 

Prowadzicie kalendarz? Papierowy, na komputerze, tablecie, smartfonie. Boże, kiedy to się stało i jak to zatrzymać? Świat tak pędzi naprzód, niedługo kalendarz można będzie prowadzić w zegarku albo będzie taki projektor i będzie można go prowadzić w powietrzu :-) Ja, jednak jestem starodawna i mimo świetnej synchronizacji macbooka i iPhone ze wszystkim, kalendarz prowadzę papierowy. I bywa tak, że bez niego staje się bezradna. Dlatego postanowiłam nowy kupić już dużo wcześniej, aby nie zagubić się w czasoprzestrzeni. Biorąc pod uwagę wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu kalendarza, który jest jednocześnie pamiętnikiem, notesem, przypominajką i zbieraniną różnych papierów, biletów i kopert. Postanowiłam zakupić porządniejszy egzemplarz. O plusach prowadzenia kalendarza chyba nie muszę nikomu mówić. Zapewniam jednak,jeśli wahacie się czy prowadzić czy nie - organizuje życie jak nic innego. Pozwala uporządkować czas i powrócić do poprzednich spotkań. Przypomina o zapłaceniu rachunków. Możesz w nim zapisać dosłownie wszystko. A i jest jeszcze najważniejsza zaleta: po roku możesz do niego powrócić i zobaczyć czego nie dopilnowałeś a co udało się zrealizować. Przedstawiam Wam mojego najlepszego kumpla z 2014 roku: i nowego, mam nadzieję niezawodnego 2015.




*

K U L T U R A L N I E 
__________________________________________________

MUSISZ OBEJRZEĆ

Filmy Krzysztofa Krauze



Kiedy mówię, że marzę aby z kimś pracować i mam świadomość, że marzenia się spełniają, nigdy nie mam poczucia, że nie zdążę. 
24.12 umarł genialny artysta polskiego kina. Niesamowicie wrażliwy i pewny siebie. Nie musiał nic mówić. Ekran opowiadał za niego. Mi również brak słów. Mam wrażenie, że wiersz Papuszy - tytułowej postaci ostatniego dzieła  Krzysztofa Krauze idealnie oddaje istotę jego twórczości.

PAPUSZA

PRZYCHODZĘ DO WAS 
(me jawjom ki tume)


Nie przyszłam do was, byście jeść mi dali.
Przychodzę, byście chcieli mi uwierzyć.
Nie przyszłam do was po wasze pieniążki.
Przychodzę, byście rozdali je wszystkim.
Przychodzę do was z podartych namiotów,
wiatr je poszarpał i zabrała woda.
Proszę was wszystkich, proszę starych ludzi
i małe dzieci, i piękne dziewczyny,
zbudujcie domy srebrne jak namioty,
co w lesie stoją pobielane mrozem!
Nie przyszłam do was po wasze pieniążki.
Przychodzę, byście wszystkich przyjąć chcieli,
żebyście czarnej nocy nie czynili,
w biały dzień.

1953




*
__________________________________________________


Niektóre płyty odkrywa się zdecydowanie za późno.



"Interstellar" - dobry film science fiction jest wtedy, gdy zastanawiasz się co jest nauką a co fikcją.



Wiedzieliście, że warsztaty medytacji w Warszawie odbywają się za darmo?