Jak nie teraz to kiedy?

wtorek, 27 maja 2014

Czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku, bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze, niż spokój.


To fakt. W moim życiu nigdy nie było, nie ma i zapewne nie będzie spokoju. Spokoju podyktowanego nudą, brakiem zajęć czy przeciekającym przez palce nie wykorzystanym czasem. Zdarza się jednak wyciszenie, rozluźnienie i "ładowanie baterii". Nie wyobrażam sobie bowiem, umysłu zapchanego bezsensownymi myślami, trzeba czasem stanąć z boku i pozwolić światu wirować wokół siebie. Takie uczucie towarzyszy najbardziej intensywnie przy medytacjach i jodze. Nasz umysł jest jak gąbka chłonie wszystko co nas otacza, rejestruje zwykłą rozmowę z nieznajomym na przystanku, rozmowy telefoniczne, ważne spotkania i koszmarne sny. Po to mamy rozum aby skutecznie selekcjonować rzeczy, które są istotne od tych których natychmiast powinniśmy się pozbyć. Myśli, które nas zatrzymują w miejscu, obaw które sprawiają, że się cofamy i sytuacji, które wzbudzają strach. Ile to razy zdarzało nam się usłyszeć: "jesteś beznadziejny!", "inni w Twoim wieku osiągnęli to i to", "to, co robisz jest bez przyszłości", "gdybym był na Twoim miejscu zrobiłbym to inaczej".
Ile razy zmienialiśmy swoje decyzje pod wpływem innych ludzi, mimo iż intuicja podpowiadała zupełnie coś odwrotnego?
Ile razy zadręczaliśmy się sytuacjami na które i tak nie mieliśmy wpływu?
Czas pozbyć się tego wszystkiego. Czas wycisnąć tą gąbkę i dać jej chłonąć nowe czyste rzeczy a rozum zaprogramować na nowo.
Jasne, że to nie jest proste, nie jesteśmy przecież maszynami, które da się ot tak zaprogramować, mamy uczucia i emocję, ale skoro umiemy tak zaplanować swoje życie, że o danej godzinie wstajemy, jemy, pracujemy, czytamy, idziemy na spacer - to czy nie jest to swojego rodzaju programowanie?
Jak zwał tak zwał, wymaga to od nas porządnego remontu w swojej głowie, a wszyscy wiem jak bardzo lubimy remonty, mimo iż zazwyczaj wiążą się ze zmianami na lepsze. Po wszystkim siadamy na naszej nowej wygodnej sofie, patrzymy na świeżo wymalowane ściany, pięknie dobrane dodatki i mamy wrażenie, że od tej pory wszystko będzie już tylko lepiej.
Co zatem powstrzymuje nas przed wykonaniem remontu w swojej głowie?
__________________________________________________

MAPA MARZEŃ = REALIZACJA


Mam wrażenie, że na naszej "mapie życia" pojawiają się nieustannie ludzie, obok których nie da się przejść obojętnie. Ludzie, którzy pojawiają chociażby na chwilę ale nigdy nie bez powodu. Niewiele piszę personalnie o ludziach ,choć przecież to oni mają ogromny wpływ na moje życie. Taką osobą jest niewątpliwie Ewelina Krawczyk - pełna energii, radości życia i optymizmu silna kobieta, która nie tyle idzie co biegnie na swój szczyt. To właśnie ona pokazała mi "mapę marzeń" a ja dzielę się nią z Wami, gdyż jestem przekonana, że każdy z nas powinien  taką mapę mieć zawsze przy sobie.  

Co to jest? Jest to plansza zbudowana z obrazków, które mają odzwierciedlać nasze skojarzenia z konkretnymi stanami.  Założeniem mapy jest stworzenie planu na cały rok. Możesz jednak w każdej chwili ją modyfikować zgodnie ze zmianami w Twoim życiu.  Dodam jeszcze od siebie, że mapa bardzo silnie oddziałuje na naszą podświadomość, dzięki czemu nasze myśli kumulują się wokół obrazków-celów, które wizualizujemy, co sprawia w efekcie końcowym realizacje marzeń. W lewym górnym rogu na mojej mapie zobaczysz samochód, który był moim marzeniem materialnym - kilka tygodni po stworzeniu mapy, właśnie takim jeżdżę :-)  Wierz lub nie - po prostu spróbuj! 

Tak wygląda pusta plansza



A oto moja  mapa marzeń:


__________________________________________________

PRZYJAŹŃ = NIESKOŃCZONOŚĆ

Nigdy nie zapomnę jak się poznałyśmy. Był początek roku szkolnego, wyjazd integracyjny, słońce, morze Bałtyckie i jeden pokój w hotelu. Połączył nas przypadkowo los, żadna z nas bowiem nie wiązała przyszłości z zawodem prawnika mimo iż znalazłyśmy się w jednej klasie o profilu prawniczym XII Liceum ogólnokształcącego w Krakowie. Nawiązałyśmy wtedy więź, która słabła i umacniała się z każdym dniem. Spędzałyśmy razem tygodnie, weekendy, kolejne urodziny, porażki, rozterki, radości, kłopoty. Płakałyśmy sobie w rękach i krzyczałyśmy na siebie ze złości. Kłamałyśmy i byłyśmy szczere do bólu. Pomagałyśmy sobie i przysparzałyśmy kolejnych problemów. Czasem nie potrafiłyśmy się dogadać a czasem rozumiałyśmy się bez słów. Byłyśmy zupełnie różne, każda z nas miała własne plany i marzenia, można powiedzieć, że różniło nas wszystko od koloru włosów po cechy charakteru.  Jedno jest pewne: byłyśmy gotowe rzucić wszystko gdy którejś działa się krzywda - to się nie zmieniło do dziś.
Po latach: Manchester, Kraków, Warszawa. Psychologia kryminalna, zarządzanie i marketing, organizacja produkcji filmowej. Marcin, Marcin, Bartek. Przez te kilka lat zmieniło się prawie wszystko. Mamy zupełnie inne podejście do życia, co ciekawe mimo iż byłyśmy przez ten czas kilkaset kilometrów z dala od siebie, stałyśmy się bardzo podobne. Każda z nas pozytywnie podchodzi do życia, każda jest otwarta na zmiany i każda wierzy, że jest szczęściarą, która osiągnie wszystko co tylko postanowi. Niezmienne są tylko dziurka w brodzie, niebieskie oczy i blizna pod nosem. Magdalena Olesiak i Magdalena Skrzyńska - moje przyjaciółki.

7 years ago


and now :-)

__________________________________________________

ZAWÓD = PASJA

Film promocyjny dla Szpitala kręci się pełną parą. Myślę, że zmontowany materiał będziemy mieć na początku lipca. Dzięki uprzejmości niezwykłego dyrektora Szpitala im. Stefana Żeromskiego, mamy okazję odwiedzać wszystkie oddziały, aby móc pokazać doskonałe działanie Szpitala na każdej płaszczyźnie. A oto mała zapowiedź tego co działo się pierwszego dnia zdjęciowego:


Mam również przyjemność uczestniczyć jako kierownik produkcji w krótkometrażowym filmie pt. "Synestezja" w reż. Wojtka Grubby. Tytułowa synestezja to choroba, z którą musi zmagać się główny bohater. Świetnie napisana, zmuszająca do refleksji opowieść o tym, że czasem coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się utrapieniem, w jednej chwili może stać się darem. Zdjęcia zaczynamy 1 czerwca, efekt zobaczycie niebawem :-) 

Byliśmy również z Bartłomiejem na pierwszej dokumentacji naszego filmu dokumentalnego "Mimo wszystko" - ze względu na dużą odległość, ograniczony czas oraz całkowite zagłębienie się w temat, zdjęcia musieliśmy przesunąć o kilka miesięcy. Jednak będę informować na bieżąco na jakim etapie jest produkcja.

__________________________________________________

STRATA = ZYSK

Wydaje się absurdalne. Przecież w momencie, kiedy tracimy pracę zostajemy pozbawieni środków do życia, kiedy tracimy przedmioty stajemy się biedniejsi, kiedy tracimy pewność siebie automatycznie jesteśmy słabsi. Moment. A czy nie jest przypadkiem tak, że kiedy tracisz pracę znajdujesz nową, która daję Ci nowe doświadczenie i możliwość poznania nowych ludzi? Jeżeli zgubisz telefon, to nie będziesz w przyszłości bardziej ostrożny? Tracąc pewność siebie, spotykasz ludzi, którzy podnoszą Cię na duchu?
Dużo prościej żyje się pozostając w harmonii ze światem, niż tocząc walkę z wiatrakami.
Nic nie narzucam. Możesz tak jak do tej pory wściekać się na cały świat, bo zgubiłeś nowy telefon. Możesz narzekać na szefa, że jest beznadziejny bo nie docenił Twojej pracy. Możesz też odrzucać ludzi, którzy podają Ci rękę. Ale gdybyś chciał inaczej - to jak już ochłoniesz po kolejnej porażce, zastanów się jak obrócić tę stratę w zysk.

__________________________________________________



Nie tylko House - Hugh Laurie



Kilka dobrych rad


Zdumiewający film "HER"



Sięgając wyżej :-)