Jak nie teraz to kiedy?

niedziela, 17 listopada 2013

Życie jest zbyt krótkie, żeby było małe.



Nie żałuje.
Doszłam do wniosku, że nie żałuje 24 lat życia i nie żałuje, że nie dane mi było jeszcze zadebiutować na dużym ekranie. Nie żałuje również czasu spędzonego na podwórku, książek przeczytanych i miejsca urodzenia. Nie żałuje pracy na straganie sprzedając borówki, nie żałuje czasu spędzonego w kinie i na kółkach teatralnych. Nie żałuje każdego napisanego pamiętnika i wiersza, nie żałuje lat spędzonych w Krakowie i w Warszawie. Nie żałuje występów w serialach paradokumentalnych i statystowania po kilkanaście godzin w filmach. Nie żałuje żadnej wypitej kawy i rozmowy z nieznajomym. Nie żałuje godziny spędzonej w kościele i tych spędzonych w pracy. Niczego nie żałuje bo to wszystko ukształtowało mnie na osobę wrażliwą, współczującą, dobrą i silną. Składam się z każdego mikro elementu, z każdej cząsteczki, z każdego człowieka na swojej drodze. Gdybym mogła cofnąć czas zrobiłabym wszystko dokładnie tak samo, z tymi wszystkimi błędami i złą organizacją czasu bo gdybyśmy mogli zrobić coś inaczej kto wie kim byśmy teraz byli?
A Ty? Nie znając konsekwencji swoich czynów, gdybyś mógł zrobić coś inaczej, zrobiłbyś? 

TERAZ. Mam czas na bycie świadomym ukształtowanym człowiekiem. Dzięki temu co było, wiem co mam robić, czego unikać, jakich błędów nie popełniać. Wiem, kim chcę być i co chcę osiągnąć. I wiem, że to osiągnę. 

Dzisiaj zrób tak jak ja:
Usiądź. 
Przeanalizuj swoje życie. 
Rozpisz na kartce rzeczy które były dobre i złe. 
Wyciągnij wnioski. 
Ustal cel. 
Zapisz go. 
Dąż do niego. 
Zrób plan działania.
Zapisuj każdy krok przybliżający Cię do celu.
Bądź cierpliwy. 
Wyciągaj wnioski z niepowodzeń. 
Myśl o celu.
Działaj.
Świętuj każdy nawet najmniejszy sukces. 
Walcz ze swoim lenistwem i przyzwyczajeniami. 
Nie poddawaj się.
*Osiągnij cel.

*może to trwać kilka dni, kilka miesięcy, kilka lat lub jeszcze kilka lat.

PS: osiągnięcie celu to największa życiowa satysfakcja ale to dopiero początek ;-)
bo skoro udało Ci się teraz, to nic nie stoi na przeszkodzie abyś góry przenosił

._________________________________________________________________________

Miesiąc minął twórczo. Miałam to szczęście móc uczestniczyć w 29 warszawskim festiwalu filmowym. Wrażenia są oczywiście ogromne i nikt nie zabierze mi tej możliwości rozmowy z twórcami filmu. Rozmowy twarzą w twarz i pytań na które byłam doskonale przygotowana dzięki zajęciom Andrzeja Fidyka. Co z tego, że ludzie w kinie patrzyli na mnie jak na wariatkę zadającą dziwne pytania bo co tą drobną blondynkę na widowni może interesować budżet, dni zdjęciowe, taśma filmowa i prawa do filmu. Jednak podchodzę do tematu bardzo świadomie. Chcę wiedzieć wszystko, tak by nic nie zaskoczyło mnie gdy zrobię coś swojego, w czym zagram i na co zapracuje ciężkim wysiłkiem. 
Na 12 międzynarodowym forum niezależnych filmów fabularnych byliśmy razem z Bartkiem. Bartek patrząc na filmy od strony wizualnej i technicznej, ja bardziej od strony narracyjnej i aktorskiej. Na sali było kilkanaście osób oraz jury w składzie: Janusz Zaorski, Magdalena Popławska oraz Krzysztof Spór. Najbardziej podobał nam się film "128. Szczur" reż. Jakub Pączek - czarna komedia o niezajmowaniu swojego miejsca w wyścigu szczurów. Po blokach tematycznych w których oglądaliśmy filmy dobrze było poznać opinię jury oraz przedyskutować o wzajemnych odczuciach które pozastawiały krótkie metraże. 
Mieliśmy również przyjemność być na pierwszym spotkaniu w tym roku stowarzyszeniu film 1,2 dzięki któremu poznaliśmy Katarzynę Klimkiewicz, młodą reżyserkę prężnie działającą w światowym kinie. Obejrzeliśmy jej dwa filmy "Zaślepioną" i "La Isla". Kasia jest kobietą bardzo ciepłą i otwartą, bez skrępowania opowiadała o pracy z angielskimi aktorami, specyfice ich rynku, o filmie od strony produkcyjnej i twórczej. 
Ponadto wzięliśmy udział w projekcie "Opowiedz mi miasto" który przede wszystkim sprawdził naszą kondycję fizyczną a niżeli pozwolił twórczo filmowo opowiedzieć miasto. 
W tym miesiącu zorganizowaliśmy również ekipę filmową, z którą nakręcimy 5 minutowy film pt. "Czyściec". Napisałam scenariusz, obecnie jesteśmy w trakcie organizowania aktorów i formalności związanych ze stworzeniem tego mikro metrażu. Pięć minut to wprawdzie mało ale może się okazać, że to pierwsze pięć minut uchyli minimalnie drzwi do kolejnych minut. Szczerze mówiąc to dobry sprawdzian, bo zrobić coś co zainteresuje w ciągu tak krótkiego czasu oznaczać będzie gotowość do podjęcia większych metraży. 






_________________________________________________________________________

Dostałam maszynę do pisania. Nie wiem czy zdarzyło wam się kiedyś stukać w klawisze tego cuda ale powiem wam, że jest to nie lada wyzwanie. W krótkim tekście, który napisałam zrobiłam kilka błędów których niestety nie da się usunąć backspace-m - taka metafora życia, tutaj też brak możliwości cofnięcia się w czasie i postąpienia inaczej, nie można też wymazać pewnych sytuacji i zastąpić je nowymi. Dodatkowo taka maszyna uczy cierpliwości, samozaparcia i jest ogromnym motywatorem do działania gdyż leży na stoliku i krzyczy: "napisz coś wreszcie!". A to największy problem tworzenia, kiedy ma się dobry pomysł ale w głowie tak jakby pustka, nic bardziej mylnego. Mariusz Ludwiński w swoim poradniku oddał sedno sprawy: "(...) może nawet nie wiesz co chcesz napisać. W tym momencie musisz napisać COŚ, nawet najgorszą chałę. Byle co. Gdy zaczniesz pisać, właściwe słowa trafią do Twojego komputera zapewniam. Tylko  musisz im otworzyć drzwi" Dokładnie tak jest! A wtedy bez względu na to jak dobry lub zły będzie to tekst mogę powiedzieć: mam wspaniałe życie, pełne odkryć i kreatywności. I kto wie? Może, przy odrobinie szczęścia i ogromnym nakładzie pracy, naprawdę "napiszę film".


Castingów brak. Jednak miałam to szczęście uczestniczyć w kilku nagraniach programów dla TVP także nie siedzę biernie i nie czekam na telefon ale działam.

PS: Jeśli w twym dążeniu is­tnieje od początku i niez­mien­nie ziar­no oba­wy nig­dy ce­lu nie osiągniesz.